Jak przełamać kordon?
Formalności wizowe nie odbiegają od standardu – formalności „graniczne” to już całkiem inna historia... Do Grodna proponujemy przedostać się przez Kuźnicę Białostocką. Bobrowniki są dużo mniej przyjazne pod kątem czynności urzędowych, poza tym podróżny zawsze jest narażony na dodatkowe pytania i drążenie tematu, dlaczego do Grodna jedzie dalszą drogą. Wschodni urzędnicy nie rozumieją, że są ludzie, którzy po prostu lubią „popodróżować” i przy okazji obejrzeć okolice.
Dojeżdżając do Kuźnicy mijamy kolejkę oczekujących pojazdów, lewym pasem dojeżdżamy do wjazdu na przejście i od razu kierujemy się do okienka dla obywateli UE. Zazwyczaj stoją tam dwa-trzy pojazdy na polskich numerach. Tutaj wystarczy okazać paszport i dow. rejestracyjny samochodu. Po odebraniu dokumentów należy ruszyć w dalszą drogę i od tej chwili nie dziwić się niczemu, nawet temu, że na druga stronę pojazdy z 6 pasów (!) przepuszczane są pojedynczo przez wąskie gardło.
Kolejne okienko należy już do białoruskiej straży granicznej. Tu należy się zatrzymać dwa metry przed strażnikiem, tak by mógł spisać numery rejestracyjne pojazdu. Następnie podchodzi i pyta ile osób jest w pojeździe, a także o nazwisko kierowcy. Wszystko wpisuje do druku, który od tej chwili towarzyszy podróżnemu przez cały proces odprawy. Druku, czy też "karty odprawy" nie wolno zgubić, należy też podpisać się w odpowiedniej rubryce, w zależności, czy mamy coś do oclenia, czy korzystamy z zielonego kanału. Zazwyczaj tutaj też otrzymujemy kartę migracyjną (białorusko-rosyjską). Trzeba ją wypełnić, zanim 500 metrów dalej oddamy do kontroli paszport. Już jesteśmy po stronie obwodu grodzieńskiego. Najpierw podróżnego czeka jednak godzina bieganiny.
Po pierwsze odprawa paszportowa: strażnik podchodzi do samochodu i oczekuje paszportu z wizą, wypełnionej karty migracyjnej, ubezpieczenia kosztów leczenia i wspomnianej wcześniej karty odprawy. Po otrzymaniu dokumentów z powrotem, należy udać się do okienka inspekcji transportowej. Tu trzeba okazać kartę odprawy, dow. rejestracyjny i zielona kartę. Pojazd zostaje zarejestrowany w systemie informatycznym, a urzędnik wydaje specjalny dokument, którego również trzeba pilnować jak oka w głowie, bo będzie potrzebny przy wyjeździe, podobnie jak karta migracyjna. Z takim kompletem można zasiąść za kierownicą i podjechać do celnika. Co będzie się dziać od tej pory, to już sprawa indywidualna – miedzy celnikiem a podróżnym... Warto tylko dodać, że jeśli wszystko pójdzie gładko, „na wyjeździe” oddaje się kartę odprawy i opuszcza przejście. Tu warto zrobić sobie remanent w papierach i sprawdzić, czy na pewno wyjechało się z kompletem dokumentów własnych uzupełnionych o odcinek karty migracyjnej i zaświadczenia inspekcji transportowej.
UWAGA - aktualizacja: Dla samochodów z UE zniknął zielony kanał. Dlatego każdy musi zadeklarować w urzędzie celnym pojazd, którym przekracza granicę. Do wypełnienia jest jeszcze jeden papier, z którym trzeba odstać w trzech okienkach: wprowadzenie do systemu, opłata (5 tys. rub), wystawienie dokumentu wwozu. Dokument jaki się otrzymuje ważny jest 3 miesiące, w ciągu których nie trzeba już powtarzać tej uciążliwej procedury.