Na obrzeżach miasta powstał co prawda wymuskany Kronon Park Hotel, ale ceny jakie proponuje przypominają te z Monte Carlo podczas wyścigów. Jeśli ktoś nie ma krewnych w Kuwejcie może sobie tam zafundować skromny pokoik w stylu chambre de bonne za niewielkie 100 euro. Co ciekawe dla turystów, Kronon zbudowany został w pełnym uroku lesie Pyszki...,
...czyli dokładnie tam, gdzie NKWD masowo rozstrzeliwało Polaków...
Oczywiście nie musimy przypominać, że są miejsca, w których Polacy NIE powinni bywać. Nie powiemy oczywiście, że jest to Hotel Siemaszko... Dlaczego? Odpowiedź znajdą Państwo w wyszukiwarkach internetowych po wpisaniu nazwiska Stanisław Siemaszko.
.
Summa summarum, miejsca lepiej poszukać u swoich, czyli w gościnnych polskich domach i tam zostawić pieniądze – będzie to pod każdym względem o wiele korzystniejsze. W tym celu można skontaktować się wcześniej z księdzem którejś z katolickich parafii. Tam podpowiedzą, u kogo z Polaków można zakwaterować. Można też śledzić grodno.eu – wkrótce zajmiemy się tym tematem nieco szerzej i podpowiemy konkretne miejsca.
To, co obywatel Unii Europejskiej rozumie jako restaurację w Grodnie generalnie nie istnieje. Bardziej mamy do czynienia z jadłodajniami, stołówkami lub salami bankietowymi. Lepiej więc będzie jak turysta wykarmi na własną rękę korzystając z oferty sklepów spożywczych. Co prawda na ul. Dominikańskiej (dziś Sowiecka) jest bardzo przyzwoita pizzeria, my jednak proponujemy zajrzeć do postkomunistycznej jadłodajni, w pobliżu kościoła franciszkańskiego (vis a vis szpitala idąc od kościoła w stronę ul. Sowieckich Pograniczników). Menu mają wyjątkowo swojskie, ale ta atmosfera... nie ma sobie równych.
Adresy innych przybytków gastronomii wkrótce w grodno.eu.