grodno.eu

Grodzieńska Fara. Bazylika katedralna św. Franciszka Ksawerego w Grodnie. Kościół objęty projektem rewaloryzacyjnym Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP „Dziedzictwo Kulturowe”, finansowanym z budżetu RP
kontakt główna

Galeria fotografii

Wejście do St. Zamku
Bolszewik
Płyta chodnikowa

Pytania stawiane na okrągło

 

Formalności wyjazdowe na „dzień dobry” 

    Po pierwsze trzeba się postarać o wizę. Ponieważ od ponad 65 lat Grodzieńszczyzna pozostaje pod jurysdykcja Republiki Białoruś kroki należy skierować do konsulatu właśnie tego kraju (Warszawa, ul. Wiertnicza 58, konsulaty w Białymstoku, Białej Podlaskiej lub w Gdańsku, w zależności od miejsca zamieszkania wnioskodawcy). Szczegółowe informacje można znaleźć na stronie www.poland.belembassy.org/pl. Łatwiej będzie jednak udać się z paszportem do biura podróży, które za opłatą (ok. 100zł) sprawy wizowe załatwi za nas. Jest to o tyle korzystne, że biura na ogół dysponują na bieżąco wszelkimi informacjami o zmianach w trybie przyznawania wiz, a wnioskodawca nie będzie narażony na niespodzianki i stratę czasu (wnioski przyjmowane są w ściśle określonych godzinach).

    Wiza to jednak nie wszystko. Do każdego wniosku wizowego należy wykupić ubezpieczenie kosztów leczenia TU Europa. Jego koszt zależny jest od ilości dni, które zamierzamy spędzić na Grodzieńszczyźnie. Ubezpieczenie musi być dołączone do wniosku wizowego, dlatego wykupuje się je albo w biurze podróży, któremu zleca się procedurę wizową, albo w samym TU, które w przypadku Warszawy ma swoje biuro zaraz obok konsulatu. Co ważne: najpierw się ubezpieczamy, potem składamy wniosek. 

    Z reguły na wydanie wizy (o ile nie wnioskujemy o tryb ekspresowy) czeka się około tygodnia. Jeśli wniosek składamy za pośrednictwem biura podróży, to należy przyjąć nieco dłuższy czas oczekiwania, ponieważ przedstawiciele biur odwiedzają konsulat raz, czy dwa razy w tygodniu, a czasami i rzadziej, w zależności od ilości zamówień, które do nich wpłynęły. Wiza w paszporcie to nie koniec procedur, którym poddawany jest podróżny. „Schody” czekają go też na samej granicy.

 

Jak przełamać kordon?